Stan baterii ważniejszy niż przebieg auta. Jak badać go dobrze? [WYWIAD]

9 lipca 2026, 8:39

Na rynku używanych aut elektrycznych często przebieg schodzi na dalszy plan, a kluczowym parametrem staje się SoH (State of Health), określający rzeczywistą kondycję akumulatora trakcyjnego. To właśnie od niego zależą zasięg, wartość rynkowa oraz koszty eksploatacji pojazdu. Rozmawiamy z Rafałem Olejnikiem, Segment Managerem EV & Hybrid w Aures Holdings – właścicielu sieci AAA AUTO, która przebadała niedawno około 6 tys. samochodów elektrycznych.

Witold Hańczka: Stawia Pan tezę, że w przypadku samochodów elektrycznych, SoH, czyli ogólny stan zużycia akumulatora trakcyjnego jest ważniejszy niż przebieg pojazdu. Dlaczego? 

Rafał Olejnik: Przez lata nauczyliśmy się oceniać samochody spalinowe głównie przez pryzmat przebiegu. W przypadku pojazdów elektrycznych to podejście przestaje być wystarczające. Najdroższym elementem samochodu elektrycznego jest akumulator trakcyjny, potocznie zwany baterią, który odpowiada nawet za 40–50% wartości pojazdu. To właśnie jego kondycja decyduje o realnym zasięgu, wydajności oraz wartości rezydualnej auta.

Przebieg jest jedynie informacją o tym, ile samochód przejechał. SoH (State of Health) pokazuje natomiast, ile użytecznej pojemności bateria zachowała względem stanu fabrycznego. Dwa identyczne samochody z przebiegiem 100 tys. km mogą mieć zupełnie inną kondycję baterii, np. jeden 96%, drugi 89%. Różnica w codziennym użytkowaniu i wartości rynkowej będzie bardzo istotna.

Dlatego uważam, że w samochodach elektrycznych SoH staje się odpowiednikiem „książki zdrowia” pojazdu. To parametr, który realnie wpływa na decyzję zakupową.

AAA AUTO opublikowało niedawno wyniki testów 6 tys. aut elektrycznych, które wykazały dobrą kondycję większości baterii. Niemniej, pod artykułem oraz na naszą skrzynkę mailową odezwali się użytkownicy, którzy twierdzą, że wynik SoH nie jest w pełni miarodajny. Chodzi o różnicę pomiędzy danymi odczytanymi przez złącze OBD pojazdu a rzeczywistym stanem ogniw. Czy te uwagi są zasadne?

To bardzo cenna uwaga i rzeczywiście warto rozróżnić dwie kwestie. Odczyt z magistrali OBD pokazuje dane udostępniane przez system zarządzania baterią (BMS). Sam BMS nie mierzy bezpośrednio stopnia degradacji ogniw – szacuje go na podstawie wielu parametrów, takich jak napięcia, temperatura, historia ładowań czy zachowanie baterii podczas pracy.

Test AVILOO, który wykorzystuję w codziennej pracy, nie ogranicza się do prostego odczytu jednego parametru z OBD. Opracowany przez firmę algorytm analizuje znacznie większy zestaw danych i porównuje je z referencyjną bazą obejmującą setki tysięcy testów wykonanych na całym świecie. Dzięki temu możliwa jest bardziej kompleksowa ocena kondycji baterii.

Jednocześnie warto podkreślić, że każdy test wykonywany jest bez rozbierania akumulatora nie jest badaniem laboratoryjnym pojedynczych ogniw. Aby fizycznie ocenić każde ogniwo, należałoby zdemontować baterię, co jest czasochłonne, kosztowne i praktycznie niewykonalne przy obrocie samochodami używanymi. Dlatego rynek potrzebował rozwiązania, które jest jednocześnie szybkie, powtarzalne
i wystarczająco wiarygodne do podejmowania decyzji handlowych. Właśnie tę rolę pełnią certyfikowane testy baterii.

Jaka była zatem metodologia pomiarów, których dokonaliście na wspomnianych 6 tys. aut? Czym różni się metoda AVILOO od innych dostępnych na rynku metod sprawdzania stanu baterii?

Zanim dokonaliśmy wyboru finalnego testera, wykonaliśmy solidny benchmarking rozwiązań dostępnych na rynku europejskim. Poszukiwaliśmy szybkości, prostoty i powtarzalności. Wszystko to pokrył tester AVILOO. Każdy pojazd przechodził identyczną procedurę z wykorzystaniem testu AVILOO Flash Test. Jest to rozwiązanie umożliwiające ocenę kondycji baterii w ciągu kilku minut bez konieczności wykonywania jazdy testowej.

Największą wartością nie jest jednak sam pomiar pojedynczego auta, ale skala. Dzięki tysiącom testów wykonanych według tej samej metodologii mogliśmy uzyskać reprezentatywny obraz rynku używanych samochodów elektrycznych. To właśnie z tych danych wynika, że średni SoH wyniósł ponad 92%, a jedynie niewielki odsetek pojazdów wykazywał znaczące oznaki degradacji baterii.

Zapewne AAA AUTO wyrabia certyfikat baterii, aby okazać go klientowi zainteresowanemu zakupem auta. Czy jednak taki sam certyfikat może wyrobić sobie firma lub osoba prywatna, która chce sprzedać własne auto elektryczne?

Tak, i to jest jedna z ważniejszych zmian, jakie obecnie zachodzą na rynku wtórnym samochodów elektrycznych. W AAA AUTO już dziś transparentnie prezentujemy
w ogłoszeniach stan zdrowia baterii (SoH), dzięki czemu klient jeszcze przed wizytą może zobaczyć rzeczywistą kondycję najdroższego elementu pojazdu. Uważamy, że w przyszłości będzie to standard całego rynku. Co istotne, z takiego samego testu mogą skorzystać nie tylko samochody znajdujące się w ofercie AAA AUTO. Od niedawna uruchomiliśmy usługę komercyjnych testów baterii, dostępną w wybranych oddziałach AAA AUTO. Zarówno osoby prywatne, jak i firmy czy dealerzy mogą wykonać certyfikowany test AVILOO w cenie 250 PLN.

Już dziś z usługi korzystają niezależni dealerzy, którzy chcą zwiększyć wiarygodność swoich ofert, ale również właściciele prywatnych samochodów przygotowujący auto do sprzedaży. To niewielki koszt w porównaniu z wartością pojazdu, a niezależny raport potwierdzający stan baterii znacząco zwiększa zaufanie kupujących i często przyspiesza samą sprzedaż. W mojej ocenie certyfikat baterii stanie się dla samochodów elektrycznych tym, czym historia serwisowa czy raport szkód są dziś dla samochodów spalinowych – elementem, którego świadomy kupujący będzie po prostu oczekiwał.

Pytanie pod kątem warsztatów zajmujących się naprawą samochodów elektrycznych i hybryd Plug-In – jaki jest koszt testera AVILOO, czy wymagane jest także posiadanie płatnej subskrypcji oraz czy konieczne jest specjalne przeszkolenie?

Model współpracy został zaprojektowany tak, aby był dostępny zarówno dla dużych sieci dealerskich, jak i niezależnych warsztatów. Partner otrzymuje urządzenie diagnostyczne (tester) oraz dostęp do platformy AVILOO, umożliwiającej generowanie certyfikatów. Miesięczny koszt subskrypcji – wynajęcia – urządzenia to 180 PLN (netto). Rozliczenie odbywa się w modelu biznesowym dostosowanym do liczby wykonywanych testów. Koszt jednego testu to 160 PLN (netto)

Sam proces wykonania testu jest bardzo prosty, natomiast AVILOO prowadzi szkolenia wdrożeniowe, dzięki którym partnerzy poznają zarówno obsługę urządzenia, jak i interpretację raportów oraz dobre praktyki komunikacji z klientem. Najważniejsze jest to, że warsztat nie musi samodzielnie interpretować surowych danych z baterii – otrzymuje gotowy, ustandaryzowany raport.

Jakie pokrycie rynku oferuje test AVILOO? Czy istnieje plan poszerzenia spectrum testowanych pojazdów o auta chińskie, których wiele modeli trafia w ostatnim czasie na europejski rynek?

AVILOO posiada obecnie jedno z najszerszych (ok 95%) pokryć rynku samochodów elektrycznych i hybryd plugin. Obsługiwana jest zdecydowana większość modeli sprzedawanych w Europie. Jednocześnie firma bardzo dynamicznie rozszerza bazę obsługiwanych pojazdów, odpowiadając na zmiany zachodzące na rynku.

Dotyczy to również producentów chińskich. Wraz ze wzrostem sprzedaży marek takich jak BYD, MG, OMODA, JAECOO, Leapmotor czy innych producentów w Europie sukcesywnie pojawiają się kolejne modele objęte wsparciem.To naturalny kierunek rozwoju, ponieważ w ciągu najbliższych lat właśnie te samochody będą coraz liczniej trafiały na rynek wtórny.

Jakie elementy samochodów elektrycznych, poza stanem baterii, są weryfikowane przez specjalistów AAA AUTO przed decyzją o zakupie pojazdu?

Bateria jest oczywiście kluczowym elementem samochodu elektrycznego, jednak stanowi jedynie część całego procesu oceny pojazdu. Przed podjęciem decyzji o zakupie analizujemy również historię serwisową i historię szkód, weryfikujemy stan układu wysokiego napięcia, działanie systemów ładowania AC i DC, pracę układu napędowego oraz elektroniki. Sprawdzamy także system zarządzania temperaturą baterii, zawieszenie, układ hamulcowy i pozostałe elementy odpowiedzialne za bezpieczeństwo, a także stan nadwozia i wnętrza.

Naszym celem jest kompleksowa ocena samochodu, a nie wyłącznie jego akumulatora trakcyjnego. Rynek używanych samochodów elektrycznych dojrzewa. Jeszcze kilka lat temu dominowały emocje i liczne mity dotyczące trwałości baterii, dziś natomiast decyzje zakupowe coraz częściej opierają się na rzetelnych danych. Jestem przekonany, że to właśnie transparentność oraz obiektywna diagnostyka będą w najbliższych latach budować zaufanie do rynku elektromobilności.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Piotr, 9 lipca 2026, 13:36 1 0

Miałem okazję poznać to rozwiązanie na targach. Wygląda bardzo ciekawie.

Odpowiedz

Aleksandr, 9 lipca 2026, 13:44 1 0

Sam szukam, jakiegoś szybkiego testera baterii

Odpowiedz