Czy zwykła wymiana oleju może doprowadzić do zniszczenia praktycznie nowego silnika? Analiza przypadku dwuletniej Hondy Accord Hybrid wskazuje, że właśnie to mogło się wydarzyć. Według autora kanału I Do Cars najbardziej prawdopodobną przyczyną awarii była niekompetencja mechanika. Co poszło nie tak?

Sekcja zwłok dwuletniego silnika Hondy
Eric, autor popularnego kanału YouTube I Do Cars, specjalizuje się w rozbieraniu uszkodzonych silników i analizowaniu przyczyn ich awarii. Tym razem do jego warsztatu trafił wyjątkowo młody egzemplarz – dwulitrowy, wolnossący silnik benzynowy LFC5 z Hondy Accord Hybrid z 2024 roku.
Jednostka wykorzystuje bezpośredni wtrysk paliwa i samodzielnie rozwija około 146 KM. Już sam wiek silnika wzbudził zainteresowanie prowadzącego. Dwuletnia Honda nie powinna przecież trafiać na złom z powodu całkowicie zniszczonego silnika.
Jeszcze przed rozpoczęciem rozbiórki Eric zauważył coś niepokojącego. Uszczelka filtra oleju wystawała poza obudowę, co sugerowało jej nieprawidłowy montaż podczas ostatniego serwisu.
– Nieczęsto potrafię wskazać poważny problem jeszcze zanim rozbiorę silnik. Tym razem jednak od razu zwróciłem uwagę na wystającą uszczelkę filtra oleju. Być może to tylko zbieg okoliczności, ale trudno było zignorować taki szczegół. Zwłaszcza że mówimy o dwuletnim silniku Hondy, który trafił na mój stół z powodu poważnej awarii – zauważył Eric.
Pierwsze oględziny nie wskazywały jednak na katastrofę. Świece zapłonowe wyglądały bardzo dobrze, kolektor dolotowy był wyjątkowo czysty, a pod pokrywą zaworów nie było śladów nagaru czy zaniedbań serwisowych.
Pierwsze oznaki problemów pojawiają się we wnętrzu silnika
Już podczas ręcznego obracania wałem korbowym prowadzący usłyszał niepokojące odgłosy tarcia i zgrzytania. Silnik obracał się, ale zdecydowanie nie pracował płynnie.
Po zdjęciu pokrywy zaworów okazało się, że wnętrze jednostki wygląda niemal jak nowe. Nie było śladów przegrzania oleju, osadów ani charakterystycznego nagaru. Jedynie na niektórych krzywkach wałków rozrządu widoczne były niewielkie ślady przytarcia.

Kolejne elementy również nie zdradzały skali uszkodzeń. Napęd rozrządu wyglądał wzorowo, łańcuch nie nosił śladów nadmiernego zużycia, a pompa wysokiego ciśnienia paliwa oraz pozostałe elementy układu rozrządu sprawiały wrażenie niemal fabrycznie nowych.
Sytuacja zmieniła się dopiero po zdjęciu głowicy. Wówczas Eric zauważył odciski tłoków na komorach spalania. Tłoki zderzyły się z głowicą, czego w prawidłowo pracującym silniku nie powinno być. Dalsze obserwacje wykazały, że poszczególne tłoki poruszały się na różne wysokości. To klasyczny objaw uszkodzenia panewek korbowodowych.

Rozbiórka dołu silnika ujawnia prawdziwą skalę katastrofy
Prawdziwy obraz awarii ukazał się dopiero po zdjęciu miski olejowej. Na jej dnie znajdowała się cała masa fragmentów panewek. Metaliczne odłamki były rozsiane po całej misce.
Eric zwrócił uwagę na jeszcze jeden szczegół. Pomimo ogromnych uszkodzeń nie było charakterystycznej pasty z drobno zmielonego materiału panewek, która zwykle powstaje przy długotrwałej pracy uszkodzonego silnika. Jego zdaniem mogło to oznaczać, że jednostka bardzo szybko utraciła smarowanie.

Kolejne elementy potwierdzały tę teorię. Panewki główne były przegrzane i odbarwione, a niektóre czopy wału nosiły ślady ekstremalnych temperatur. Jeden z centralnych czopów miał wyraźne przebarwienia świadczące o pracy bez odpowiedniej warstwy oleju.
Dalszy demontaż silnika wykazał, że praktycznie wszystkie panewki główne zostały zniszczone. Stan wału korbowego był katastrofalny, a większość powierzchni roboczych nie nadawała się już do jakiejkolwiek naprawy.

Jeszcze gorzej wyglądały wcześniej wspomniane panewki korbowodowe. W niektórych miejscach pozostały jedynie pojedyncze fragmenty łożysk ślizgowych. Tłoki wykazywały natomiast bardzo silne zużycie płaszczy, będące skutkiem nieprawidłowej pracy układu korbowego po zniszczeniu panewek.

Wszystko wskazuje na błąd podczas wymiany oleju
Najbardziej interesujący okazał się stan filtra oleju. Po jego rozcięciu Eric nie znalazł praktycznie żadnych opiłków metalu. Co więcej, sam filtr wyglądał niemal jak nowy, podobnie jak znajdujący się w nim olej.
Właśnie ten fakt zwrócił szczególną uwagę autora kanału. Gdyby silnik przez dłuższy czas pracował z postępującą awarią, filtr powinien być pełen metalicznych zanieczyszczeń. Tymczasem wyglądał tak, jakby został zamontowany tuż przed awarią.
Dodatkowo na uszczelce widoczne były ślady przygniecenia świadczące o jej nieprawidłowym ułożeniu podczas montażu. Według Erica mogło to doprowadzić do utraty ciśnienia oleju niemal natychmiast po uruchomieniu silnika.

Kiedy rutyna zabija dokładność…
W Stanach Zjednoczonych bardzo popularne są tzw. quick lube shops, czyli punkty specjalizujące się głównie w szybkiej wymianie oleju i podstawowych czynnościach obsługowych. Ich model działania opiera się na maksymalnym skróceniu czasu wizyty klienta – wymiana oleju często trwa kilkanaście minut i nie wymaga wcześniejszego umawiania się.. Zdaniem prowadzącego właśnie z takiego punktu pochodził filtr zamontowany w uszkodzonej Hondzie.
– Filtra, który był zamontowany w tym silniku, nie można kupić w sklepie. Jest dostępny wyłącznie w miejscu, które wykonuje usługę wymiany oleju. Nie wygląda to na problem konstrukcyjny Hondy ani na błąd kierowcy. Wszystko wskazuje na sytuację, w której ktoś podczas serwisu nie zwrócił uwagi na prawidłowe osadzenie uszczelki. Wystarczyło kilka kilometrów jazdy, aby doszło do całkowitego zniszczenia jednostki napędowej – podsumował Eric.
Zdaniem autora kanału mamy do czynienia z rzadkim, ale bardzo kosztownym przypadkiem, w którym zwykła obsługa serwisowa mogła doprowadzić do całkowitego zniszczenia nowoczesnego silnika. Nie była to wada konstrukcyjna Hondy ani typowa awaria eksploatacyjna. Wszystko wskazuje na utratę smarowania spowodowaną błędem podczas wymiany oleju i filtra, którego konsekwencją było zatarcie praktycznie wszystkich panewek oraz nieodwracalne uszkodzenie całej jednostki napędowej.
Warto zwrócić w tym miejscu uwagę na słowa autora, które wypowiedział w podsumowaniu omawianej „sekcji zwłok”.
– Długo zastanawiałem się, czy pokazywać tę rozbiórkę, bo jestem zwolennikiem regularnego serwisowania samochodów. Wolę, żeby kierowcy wymieniali olej nawet w punktach szybkiej obsługi, niż żeby w ogóle tego nie robili wcale. Regularna wymiana oleju to jedna z najważniejszych czynności pozwalających utrzymać samochód w dobrej kondycji przez wiele lat. Niestety w tym przypadku ktoś popełnił błąd i skutki okazały się katastrofalne dla silnika.
Zachęcamy do obejrzenia całego materiału w języku angielskim na platformie YouTube:
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.
Anonim, 12 czerwca 2026, 22:49 5 0
Ciekawe, jak klient wyjechał z warsztatu jeśli z powodu braku ciśnienia paliła mu się lampka oleju na czerwono, a mechanik po wymianie filtra i zalaniu silnika olejem, zamontował osłonę pod silnik gdy olej z podwiniętej uszczelki lał się na łeb.
Odpowiedz
Mariusz, 12 czerwca 2026, 23:01 0 -1
nie musiało się lać ciurem ;-) mogło po trochu
spróbuj do nowszego 1.6 hdi założyć filtr ze starego typu uszczelką OE667/1 zamiast OE667/4. kilkadziesiąt kilometrów klient może zrobić ;-)))
Odpowiedz
Anonim, 13 czerwca 2026, 11:12 6 0
Jeśli nie było ciśnienia jak wspomniał autor nagrania, to nie ma możliwości aby ktoś przeoczył czerwoną lampkę na desce, nie wspomnę o hałasach zaraz po uruchomieniu ( łańcuch ) Bardziej jestem, skłonny mniemać, że dla potrzeb netu i filmików autor sam doprowadził go do takiego stanu, żeby potem było co nagrywać, stać go patrząc na kanał. Powtarzam brak ciśnienia w tym silniku jest niemożliwe do przeoczenia.
Odpowiedz
Polo, 14 czerwca 2026, 16:37 6 0
Silnik musiał "zgubić" olej niemal natychmiast.
Odpowiedz
mechanik, 26 czerwca 2026, 12:45 3 0
Błędy zdarzają się wszystkim ale przecież po spuszczeniu oleju i zalaniu nowym należy uruchomić silnik przynajmniej na kilka, kilkanaście sekund a po zgaszeniu i odczekaniu chwili sprawdzić jego poziom. Pewnie każdemu z nas zdarzyło się założyć filtr (raczej puszkowy) nie zauważając że przykleiła się stara uszczelka. Olej leje się wszędzie, brak ciśnienia oleju, świecąca kontrolka. Błąd do natychmiastowego wychwycenia bez konsekwencji. Ciekawy materiał stworzony na własne potrzeby i podbicie oglądalności niestety
Odpowiedz