Większość kierowców montujących retrofity LED myśli o dwóch ryzykach: mandacie na drodze i problemie na przeglądzie technicznym. O trzecim ryzyku — tym najkosztowniejszym — myśli bardzo mało. A jest nim kolizja.
Pojazd z niehomologowanym retrofitem H4 lub H7 może nie spełniać wymagań technicznych określonych w przepisach. To nie jest kwestia interpretacji — to stan prawny, który istnieje niezależnie od tego, czy światła rzeczywiście oślepiają, czy świecą wzorowo. I ten stan prawny ma konkretne konsekwencje w momencie, gdy dochodzi do wypadku lub kolizji drogowej.
Co ubezpieczyciel sprawdza po kolizji
Po każdej kolizji z ofiarami w ludziach lub ze znacznymi szkodami majątkowymi ubezpieczyciel przeprowadza własne dochodzenie w sprawie okoliczności zdarzenia. Jednym ze standardowych elementów jest ocena stanu technicznego pojazdu. Jeśli na miejscu kolizji lub podczas tej oceny stwierdzone zostanie, że pojazd miał zamontowane niehomologowane źródło światła — ubezpieczyciel dysponuje podstawą prawną do zakwestionowania wypłaty odszkodowania lub do dochodzenia regresu.
Mechanizm jest następujący. Polisa OC obejmuje szkody wyrządzone przez pojazd dopuszczony do ruchu drogowego i spełniający wymagania techniczne. Pojazd z retrofitem H7 bez homologacji ECE R37 tych wymagań nie spełnia. Jeśli ubezpieczyciel uzna, że stan techniczny pojazdu miał związek ze zdarzeniem — co w przypadku kolizji nocnej lub o zmierzchu, gdzie kwestia oświetlenia jest szczególnie istotna, jest argumentem bardzo łatwym do postawienia — może odmówić wypłaty odszkodowania w części lub w całości, albo wypłacić je poszkodowanemu, a następnie dochodzić regresu od sprawcy.
Regres ubezpieczeniowy oznacza, że towarzystwo wypłaca odszkodowanie poszkodowanemu, ale następnie żąda zwrotu tej kwoty od sprawcy — z własnej kieszeni. Przy poważnym wypadku z uszkodzeniem kilku pojazdów, szkodami osobowymi i kosztami leczenia, kwota ta może być wielokrotnie wyższa niż koszt wymiany żarówek.
Poszkodowany z retrofitem też ma problem
Odwrotna sytuacja jest równie niekorzystna. Kierowca z retrofitem LED, który zostaje poszkodowany w kolizji z winy innej osoby, może mieć trudności z uzyskaniem pełnego odszkodowania za własne auto, jeśli ubezpieczyciel sprawcy zakwestionuje stan techniczny poszkodowanego pojazdu jako czynnik przyczyniający się do zdarzenia. Argument „oślepiał jadących z naprzeciwka” jest w nocy trudny do obalenia bez specjalistycznych badań fotometrycznych.
To nie jest jedynie hipotetyczny scenariusz. Klauzule dotyczące stanu technicznego pojazdu są standardowym elementem umów ubezpieczeniowych, a towarzystwa mają działy likwidacji szkód, których zadaniem jest weryfikacja każdego czynnika mogącego ograniczyć odpowiedzialność ubezpieczyciela.
Argument, który przemawia do klienta
Doświadczenie pokazuje, że argumenty prawne — „to jest nielegalne”, „możesz dostać mandat” — trafiają do części kierowców. Argument finansowy trafia do prawie wszystkich. Klient, który wydał kilkaset złotych na retrofit i myśli, że poprawił swoje bezpieczeństwo, reaguje inaczej, gdy słyszy: „Jeśli wjedziesz w kogoś nocą, ubezpieczyciel ma podstawę, żeby kazać Ci zapłacić za naprawę, leczenie i każdą inną szkodę z własnej kieszeni.”
To nie jest straszenie. To jest dokładny opis tego, co wynika z jazdy pojazdem niespełniającym wymagań technicznych, kiedy dochodzi do poważnego zdarzenia.
Warsztat, który ma tę rozmowę z klientem zanim ten wyjdzie z retrofitem na drogę, robi mu realną przysługę. I przy okazji — buduje zaufanie, które wraca przy kolejnych wizytach.

Komentarze