Proceder cofania liczników wciąż pozostaje jednym z największych wyzwań dla przejrzystości polskiego rynku motoryzacyjnego. W samym 2025 roku suma „skradzionych” kilometrów osiągnęła poziom, który trudno objąć wyobraźnią, drenując portfele niczego nieświadomych nabywców i sztucznie zawyżając wartość pojazdów. Choć prawo stało się surowsze, skala oszustw pokazuje, że przy zakupie auta używanego czujność jest cenniejsza niż kiedykolwiek.
Pełen raport autoDNA znajduje się w tym materiale.
Skala oszustwa wciąż zaskakuje
Dane z raportu autoDNA za rok 2025 ujawniają porażające statystyki: rozbieżności w odczytach drogomierza wykryto w 59 021 unikalnych pojazdach. Łączna suma kilometrów, o które cofnięto liczniki w sprawdzanych raportach, przekroczyła niewyobrażalną barierę 1,56 miliarda.
W praktyce oznacza to, że statystyczne auto z odnotowaną nieścisłością miało „odmłodzony” przebieg średnio o 22 264 kilometry. Choć liczba wykrytych manipulacji spadła o blisko 10 procent w porównaniu do roku ubiegłego, problem pozostaje masowy i dotyczy co najmniej kilkudziesięciu tysięcy transakcji rocznie.
Portfel chudszy o tysiące złotych
Manipulacja stanem licznika to nie tylko kwestia nieuczciwości sprzedawcy, ale przede wszystkim realny i bolesny koszt dla kupującego. Sztuczne odmłodzenie auta bezpośrednio przekłada się na jego zawyżoną cenę rynkową, a w skrajnych przypadkach strata nabywcy może sięgać nawet 22 tysięcy złotych. Przykładowo, przy cofnięciu drogomierza o zaledwie 10 tysięcy kilometrów, nabywca diesla Audi A4 w wieku od 1 do 3 lat traci na starcie ponad 6 400 złotych.
Jeszcze dotkliwiej oszustwo odczuwają fani marki Seat – w przypadku modelu Leon z silnikiem benzynowym w tym samym przedziale wiekowym, strata wynikająca z identycznej korekty licznika to aż 22 339 złotych. Nawet w segmencie luksusowych SUV-ów, takich jak BMW X5 z silnikiem diesla, oszustwo rzędu 10 tysięcy kilometrów oznacza przepłacenie za auto o blisko 15 tysięcy złotych.
Modele pod szczególnym nadzorem
Analiza danych wskazuje, że specyfika manipulacji różni się w zależności od pochodzenia auta. W przypadku importu z Europy Zachodniej najwięcej przypadków cofnięcia liczników w zakresie do 10 tysięcy kilometrów dotyczyło takich filarów rynku jak Opel Astra, Audi A4 oraz Volkswagen Golf. Z kolei drastyczne oszustwa przekraczające 100 tysięcy kilometrów najczęściej wykrywano w historii Kii Sportage oraz Audi A3.
– Dane zawarte w raporcie autoDNA za rok 2025 rzucają jaskrawe światło na wciąż aktualny problem polskiego rynku wtórnego – zjawisko cofania liczników. Skala zjawiska jest porażająca: w samym 2025 roku odnotowano ponad 70 tysięcy rozbieżności w odczytach drogomierzy, co dotyczyło 59 021 pojazdów. Łączna suma „skręconych” kilometrów przekroczyła niewyobrażalną barierę 1,5 miliarda kilometrów (1 560 558 873 km), a średnia rozbieżność wyniosła aż 22 264 km na jedno auto – mówił w raporcie Paweł Tuzinek, Prezes Związku Dealerów Samochodów.
Na drugim biegunie znajdują się prawdziwi rekordziści przebiegów, którzy mimo ogromnych odległości na liczniku wciąż poruszają się po drogach, jak Mercedes-Benz ML 400 z 2002 roku, który pokonał ponad 981 tysięcy kilometrów.
Od „dzikiego zachodu” do Kodeksu karnego
Eksperci podkreślają, że walka o transparentność rynku wtórnego przeszła długą drogę od czasów „dzikiego zachodu” i budek oferujących korektę licznika przy granicy. Przełomem było wprowadzenie w 2019 roku zmian w Kodeksie karnym, które uczyniły cofanie liczników przestępstwem zagrożonym karą więzienia.
Choć prawo daje dziś organom ścigania realne narzędzia do walki z oszustami, raporty historii pojazdu pozostają dla konsumentów najskuteczniejszą formą samoobrony. Poznanie przeszłości auta pozwala uniknąć nieświadomego zakupu pojazdu, którego realne zużycie techniczne jest znacznie większe, niż sugeruje to lśniący kokpit i niski stan licznika.





Komentarze