Na rynku olejów silnikowych wszyscy są „najlepsi”. Każdy ma „najnowocześniejszą technologię” i „sprawdzone receptury”. Gdzie więc kończy się marketing, a zaczyna realna jakość? O to pytamy Waldemara Kluzę – kierowcę wyścigowego, który od 2017 roku testuje oleje ROWE w najbardziej ekstremalnych warunkach, a dziś odpowiada również za rozwój tej niemieckiej marki w Polsce.
Redakcja: Rynek środków smarnych jest dziś jednym z najbardziej konkurencyjnych segmentów motoryzacji. Dlaczego właśnie ROWE?
Waldek: ROWE nie powstało w dziale marketingu, tylko w laboratorium. To rodzinna, niemiecka firma z ponad 30-letnią historią. Jej właściciel, Michael Zehe, jest chemikiem, a nie menedżerem od wizerunku. Dziś firmę przejmuje jego córka Aleksandra, ale filozofia pozostaje ta sama: pełna kontrola nad produktem – od molekuły do gotowej butelki.
ROWE posiada jedną z najnowocześniejszych fabryk olejowych w Europie. Wszystko odbywa się w Niemczech: selekcja baz, komponowanie dodatków, badania, rozlew i konfekcjonowanie. Jedna fabryka, jedno laboratorium, jedna odpowiedzialność. Bez outsourcingu. Bez kupowania „gotowych olejów” od zewnętrznych blenderów.
Brzmi solidnie, ale podobnych deklaracji jest na rynku sporo. Co realnie odróżnia ROWE od innych producentów?
Przede wszystkim system jakości. ROWE pracuje w oparciu o jedne z najbardziej restrykcyjnych regulacji chemicznych i środowiskowych w Europie. Produkcja opiera się na własnych recepturach, a każda partia oleju jest badana w wewnętrznym laboratorium. Każdy produkt posiada pełną dokumentację techniczną, karty charakterystyki oraz realne aprobaty producentów samochodów.
ROWE posiada certyfikat IATF 16949 – to standard wymagany przy produkcji dla przemysłu motoryzacyjnego. Dzięki temu firma może dostarczać swoje środki smarne do fabryk największych marek.
Do tego dochodzi rzecz dziś bardzo istotna – ochrona przed podróbkami. ROWE produkuje własne opakowania, zabezpiecza je hologramami i kontroluje cały łańcuch. W tej branży to już nie detal – to konieczność.
ROWE jest bardzo mocno obecne w motorsporcie. Na ile to marketing, a na ile realne testowanie produktów?
Dla ROWE motorsport to nie jest reklama – to narzędzie rozwoju. Firma posiada własny zespół – ROWE RACING – działający od 2011 roku. To oznacza, że oleje nie są tylko „sponsorowane”, ale realnie opracowywane pod konkretne obciążenia.
Wyścigi długodystansowe, takie jak 24h Nürburgring czy 24h Spa, są ekstremalne nawet dla samej mechaniki, a co dopiero dla oleju. W ciągu jednej doby samochód pokonuje ponad 4000 kilometrów przy ciągłych zmianach temperatur, przeciążeniach i maksymalnym wysileniu silnika.
To jest mobilne laboratorium. Po takich wyścigach olej trafia na stół chemika. Analizuje się lepkość, zużycie dodatków, stabilność filmu olejowego, obecność metali. Tego nie da się zasymulować w warunkach laboratoryjnych.
Współpracujesz z ROWE od 2017 roku. Co zdecydowało o tym, że związałeś się z tą marką na dłużej?
Wyniki. Testowałem oleje ROWE w samochodach od około 300 do ponad 1000 koni mechanicznych. W rajdach, w sprintach torowych, w warunkach, w których margines błędu praktycznie nie istnieje.
Widziałem stabilniejsze temperatury pracy silnika, bardzo mocny film olejowy, powtarzalność parametrów po przepracowaniu. To nie są wrażenia – to są dane z silników i analizy oleju.
Dlatego, gdy dwa lata temu zdecydowałem się zostać wyłącznym dystrybutorem ROWE w Polsce, była to decyzja oparta na testach, a nie na umowie handlowej.
ROWE nie jest marką budżetową. Dlaczego klient miałby zapłacić więcej?
Bo w olejach nie da się „zrobić jakości” tanio. Jeśli ktoś produkuje sam, prowadzi badania, spełnia normy środowiskowe, utrzymuje laboratorium i testuje w motorsporcie – to musi kosztować.
ROWE nie konkuruje ceną, lecz jakością. Zawsze mówię: jeśli ktoś ma wątpliwości, zróbmy analizę oleju po przebiegu. Sprawdźmy lepkość, pakiet dodatków, poziom zużycia. Olej albo trzyma parametry, albo nie. Marketing tam nie działa.
W powszechnej świadomości ROWE to motorsport. Jak wygląda reszta oferty?
ROWE ma ponad 900 produktów. Oleje do samochodów osobowych, ciężarowych, rolnictwa, przemysłu, motocykli i łodzi. Do tego smary, płyny chłodnicze, hamulcowe, oleje specjalistyczne, dodatki.
To marka, która wizerunkowo kojarzy się z wyścigami, ale technologicznie jest pełnoprawnym producentem środków smarnych dla bardzo szerokiego rynku.
Wyścigi samochodowe oferują najlepsze możliwości uczynienia produktów ROWE jeszcze lepszymi – poprzez przeniesienie technologii z toru wyścigowego na półkę. Ponieważ oprócz naszego entuzjazmu dla sportu, nasze zaangażowanie zawsze skupia się na korzyściach dla naszych Klientów – cywilnych użytkowników.
Na koniec – jedno zdanie, które podsumowuje ROWE.
ROWE to firma, która najpierw sprawdza, potem produkuje, a dopiero na końcu sprzedaje.
A do naszych czytelników?
Nie namawiam. Zachęcam do testu.
W tej branży prawda zawsze wychodzi w analizie oleju i w kondycji silnika.


Komentarze