Chińska ofensywa w Europie to zagrożenie czy szansa dla Polski?

16 grudnia 2025, 15:04

Podczas XX Kongresu Przemysłu i Rynku Motoryzacyjnego SDCM miała miejsce prezentacja dotycząca realiów branży po masowym wejściu na rynek producentów z Chin. To szansa czy zagrożenie?

Panel poprowadził Wojciech Drzewiecki, CEO IBRM SAMAR.

chińska ekspansja w europie

Chińska ofensywa czy ekspansja?

Udział marek chińskich to wciąż nieduży procent całego rynku motoryzacyjnego. Drzewiecki wyjaśnia, że producenci z Państwa Środka muszą się wciąż rozwijać, bo zajmują zaledwie niecałe 7% całego sektora. Polska jest w ścisłej czołówce krajów UE pod kątem udziałów tych marek.

– W przypadku Unii Europejskiej jesteśmy numerem 3 jeśli chodzi o udział marek chińskich. Z perspektywy tych producentów, nasz rynek jest więc bardzo atrakcyjny. Warto o tym pamiętać, bo ten element może być przedmiotem negocjacji – zaznacza Wojciech Drzewiecki

Liczby te wciąż rosną: nie ma cienia wątpliwości, że w kolejnych miesiącach i latach udział marek chińskich zacznie się tylko zwiększać. „Ofensywa trwa” – dodaje Drzewiecki.

Procent chińskich aut na rynku. „To klienci, którzy wyszli z samochodów używanych, a nie planowali zakup auta nowego”

Samochody z Państwa Środka kojarzą się głównie z napędami elektrycznymi. To nic bardziej mylnego: ekspert na swojej prezentacji zaznacza, że bardzo spory „kawałek tortu” to pojazdy z napędem benzynowym.

– Z perepektywy napędów: marki chińskie często były postrzegane jako marki sprzedające samochody elektryczne. Kiedy zastanawialiśmy się nad popieraniem ceł, roczna sprzedaż EV była na poziomie około 500 sztuk. 90% tych aut była z napędem benzynowym – wskazuje Drzewiecki

Na ten moment, w Polsce aż 60% sprzedawanych aut chińskich ma napędy wyłącznie benzynowe. Niecałe 17% wykresu zabierają hybrydy typu Plug-In, a tylko 12,5% samochody elektryczne. Inaczej to wygląda na tle Europy: tam EV z Chin to aż 35%, a ICE niecałe 24%.

– To efekt celowego działania firm chińskich, które wchodząc na rynek europejski bardzo dokładnie analizują co dzieje i wybierają te kraje, które z ich perspektywy dają podstawę do rozwoju i utrzymania tych rozwijających się marek – mówi ekspert.

Największy wolumen sprzedaży ma MG, później BYD, a na trzecim miejscu jest Jaecoo.

– Odpowiedzmy więc na pytanie: czy to ekspansja czy ofensywa? Mówimy o ofensywie, która jest niezwykle skuteczna, pozwoliła na zdobycie przyczółka i wyjście na rzeczywistą „ekspansję”. Żeby to się mogło wydarzyć, to marki chińskie muszą popracować nad zaufaniem. Nie wszyscy im jeszcze ufają: duża część to klienci, którzy wyszli z samochodów używanych, a nie klienci, którzy planowali zakup aut nowych. Drugi element pełnej ekspansji to zaplecze serwisowe i to jest teraz rozwijane – tłumaczy Wojciech Drzewiecki

Ekspert zaznacza też, że do udanej „ekspansji” konieczne są wysokie wartości rezydualne, niezbędne do wejścia na rynek flotowy oraz konkurencyjna oferta utrzymywana przez dłuższy czas. Drzewiecki wysuwa wniosek, że chińscy producenci są coraz bardziej widoczni, przyspieszają, ale wciąż są na etapie budowania pozycji.

– Europa pozostaje rynkiem trudnym, wymagającym i bardzo wrażliwym na jakość oraz wartości rezydualne. Kluczowe starcie wciąż przed nami – czytamy z prezentacji.

Obecność Chin w Europie

chińska ekspansja w europie

Na mapce wskazanej przez eksperta widać, że Chińczycy inwestują w różnych krajach w Europie. Wśród nich są Niemcy, Wielka Brytania, Szwecja, Węgry, Austria, Hiszpania i Holandia, ale nie ma Polski i Francji.

– Francja ma swoje marki, które broni. Polska własnej marki nie ma. Mamy producentów zachodnich, którzy są na naszym rynku, ale warto pamiętać, że przenieść produkcję modelu można w każdej chwili. Przykładem był Fiat Panda, który historycznie był u nas produkowany, a został przeniesiony do Włoch. – mówi ekspert

Polska ma być „samotną wyspą” w europejskiej motoryzacji, ale jednocześnie rynkiem z ogromnym potencjałem produkcyjnym. Warto jednak pamiętać, że polityka szybko się zmienia i możemy obecną u nas produkcję szybko stracić.

chińska ekspansja w europie

– Polska – atrakcyjny rynek sprzedażowy, ale nie inwestycyjny. Pozostając „anty-chińscy” pozostaniemy samotną wyspą między krajami broniącymi swoje marki, a walczącymi o udział chińskich marek na swoich rynkach. Protekcjonizm nie wzmocni naszej pozycji, a wręcz przeciwnie, osłabi ją, bo nie mamy własnych marek, które możemy chronić – czytamy z prezentacji eksperta.

Pragmatyzm gospodarczy stał się podstawą rozwoju rynku chińskiego.

– Wiemy, jakie są Chiny i mamy mnóstwo obaw. Nie chcemy wracać do czasów komunizmu ani z nim konkurować, ale być może to jest jedyny kierunek dzisiaj, przy zmieniającej się motoryzacji – tłumaczy Drzewiecki

Ekspert zaznacza, że warto przemyśleć współpracę zamiast blokad, działać pragmatycznie, kreować zmiany na poziomie Unii, ale uwzględniające polski interes. Rozważa też wprowadzenie kontyngentu bezcłowego, czyli określonej liczby samochodów bez cła, ale pod warunkiem inwestycji. Taka strategia ma być szansą na rozwój, nowe miejsca pracy i nowe kompetencje.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!