Patent na pojazd spalinowy, którego autor realnie nie zbudował, przez lata ograniczał rozwój całej branży i zmuszał producentów do płacenia wysokich opłat licencyjnych. Dokument stał się narzędziem wpływu, które doprowadziło do jednego z najgłośniejszych sporów w dziejach motoryzacji. Jak jeden dokument kontrolował przyszłość całej technologii?

George B. Selden złożył w 1879 roku patent, który miał uczynić go właścicielem praw do wszystkich samochodów napędzanych silnikiem spalinowym w USA. Selden nie zasłynął jako konstruktor, lecz jako cwaniak, który uznał, że motoryzację będzie kontrolował nie narzędziami, lecz prawami patentowymi. W epoce, gdy motoryzacja dopiero się rodziła, prawnik z Nowego Jorku zabezpieczył swój projekt czterokołowego pojazdu napędzanego silnikiem spalinowym. Patent ten stał się na wiele lat narzędziem dominacji rynkowej i symbolem jednego z najważniejszych sporów w historii motoryzacji.
Co zrobić żeby się nie narobić a zarobić?
Dokument Seldena miał charakter szerokiego opisu zasady działania pojazdu z napędem spalinowym. W odróżnieniu od patentu Karla Benza z 1886 roku, który przedstawiał konkretny, zbudowany i działający trójkołowy automobil, Selden stworzył konstrukcję teoretyczną. Projekt opierał się na silniku opartym na patencie Braydona – jednostce dwusuwowej, lekkiej na papierze, lecz nieużywalnej w praktyce.
Jako że Selden opatentował ideę samochodu z silnikiem spalinowym, to mógł rościć sobie prawo do niemal każdego późniejszego auta, niezależnie od tego, że jego opis nie zawierał praktycznych rozwiązań ani technologii stosowanych w rzeczywistych konstrukcjach.
Selden przez lata przeciągał procedurę, co pozwoliło mu uzyskać patent dopiero wtedy, gdy motoryzacja była już w fazie dynamicznego rozwoju. Gdy dokument w końcu przyznano w 1895 roku, niemal każdy pojazd na rynku mieścił się w jego bardzo szerokim zakresie.

ALAM: sojusz, który zablokował rynek
Najwięksi producenci zamiast walczyć, zdecydowali się współpracować z Seldenem. Utworzono Association of Licensed Automobile Manufacturers (ALAM), czyli organizację, która stała się realnym narzędziem kontroli rynku. Członkowie ALAM otrzymywali licencję na produkcję pojazdów, płacili tantiemy na rzecz Seldena i… wspólnie pilnowali, aby nikt spoza organizacji nie miał łatwego dostępu do patentu.
ALAM z czasem przekształciło się w zamknięty klub chroniący swoich członków. Firmy starające się o licencję często spotykały się z odmową. Organizacja mogła po prostu nie zaakceptować nowego producenta, pozbawiając go dostępu do rynku. W praktyce stała się sprzymierzeńcem Seldena w utrzymaniu monopolu – nie tylko pobierała opłaty, lecz także eliminowała konkurencję, odmawiając licencji przedsiębiorcom, którzy mogliby zagrozić pozycji starszych graczy.

Starcie z Henrym Fordem: proces, który zmienił wszystko
Henry Ford pierwotnie zgodził się na warunki narzucone przez ALAM. Organizacja odmówiła mu jednak licencji, twierdząc, że jego firma jest zbyt mało znacząca i nie rokuje powodzenia. Ford uznał to za próbę zablokowania konkurenta i zdecydował się zakwestionować zasadność patentu Seldena.
Gdy pomimo ochrony patentowej Ford zaczął produkować samochody, Selden wraz z ALAM wytoczyli przeciw niemu pozew, który szybko trafił na nagłówki gazet w całym kraju. W pierwszej instancji, w 1909 roku, sąd przyznał rację Seldenowi, uznając, że opisane w patencie zasady obejmują również pojazdy Forda. ALAM świętowało, a sama organizacja starała się natychmiast zablokować produkcję Modelu T.
Ford się nie poddał. W apelacji jego prawnicy argumentowali, że patent Seldena dotyczy pojazdu napędzanego konkretnym typem dwusuwowego silnika Braydona, a Ford używał nowoczesnych silników czterosuwowych w cyklu Otta, opartych na rozwiązaniach znacznie bardziej zawansowanych i opracowanych niezależnie.
Henry Ford dosadnie komentował Seldena:
– Można śmiało powiedzieć, że George Selden nie przyczynił się w żaden sposób do rozwoju przemysłu motoryzacyjnego… i być może gdyby się nie urodził, przemysł ten byłby bardziej zaawansowany niż obecnie.
W 1911 roku sąd apelacyjny unieważnił monopol. Orzeczono, że patent Seldena nie obejmuje wszystkich pojazdów spalinowych, a jedynie te napędzane silnikiem Braydona. Wyrok natychmiast uwolnił branżę i zakończył dominację ALAM.

Koniec monopolu i przyspieszenie rozwoju motoryzacji
Po unieważnieniu patentu rynek otworzył się na nowych producentów. Zniknęły bariery wejścia, a inżynierowie wreszcie mogli pracować bez obaw o opłaty licencyjne. Branża zaczęła rozwijać się w tempie nieosiągalnym wcześniej. Ford wypuścił Model T masowo i bez przeszkód, a inni producenci mogli konkurować innowacjami, a nie układami prawnymi.
Selden pozostał postacią kontrowersyjną, nie jako konstruktor, lecz jako człowiek, który na lata ograniczył rozwój technologiczny, korzystając z bardzo szerokiego i teoretycznego patentu. Mimo przegranej zdążył jednak zarobić fortunę kilkuset tysięcy dolarów i na wiele lat przesądzić o tempie dojrzewania amerykańskiej motoryzacji.
Komentarze