Ekspert o samodzielnym uzupełnianiu układów klimatyzacji

3 grudnia 2025, 13:12

Na rynku dostępnych jest wiele zestawów pozwalających „samodzielnie nabić klimatyzację” w samochodzie – od puszek z zamiennikami czynnika po… gaz do zapalniczek czy butle LPG. Choć kuszą ceną i szybkością użycia, w rzeczywistości mogą prowadzić do poważnych awarii, a niekiedy nawet niebezpiecznych sytuacji. O tym, dlaczego takich rozwiązań nie powinno się stosować, mówi w rozmowie z MotoFocus TV Grzegorz Toczyński, ekspert techniczny i przedstawiciel Marelli Aftermarket.

Dlaczego nie wolno samodzielnie uzupełniać klimatyzacji zamiennikami gazów?

Jak wyjaśnia Grzegorz Toczyński, układ klimatyzacji samochodowej jest zaprojektowany do pracy z konkretnym czynnikiem chłodniczym oraz właściwym typem oleju.

– Każdy układ klimatyzacji jest przystosowany do odpowiedniego czynnika. Ktoś to wymyślił nie bez powodu. Jeśli chcemy taniej usprawnić układ, możemy sobie tylko zaszkodzić – zaznacza ekspert.

Dostępne w internecie puszki „do samodzielnego nabijania” nie zawierają czynnika R134a ani 1234yf. To mieszanki węglowodorów: propanu, izobutanu czy butanolu. Ekspert zwraca uwagę na ryzyko zapłonu podczas procesu napełniania.

– Wyobraźmy sobie puszkę z łatwopalnym gazem i nieszczelną złączkę przy pracującym silniku benzynowym. Wystarczy iskra z przewodu wysokiego napięcia. Możemy doprowadzić do dużego „nieszczęścia” – tłumaczy Toczyński.

Więcej także w materiale poniżej:

Toczyński wspomina także o ryzyku zatarcia kompresora klimatyzacji. Węglowodorowe zamienniki nie mieszają się z olejem stosowanym w układzie klimatyzacji. Brak smarowania powoduje szybką degradację podzespołów. To z kolei może spowodować awarię, której naprawa może kosztować nawet kilka tysięcy złotych.

W sieci popularny jest mit, że skoro w niektórych krajach stosuje się propan-butan jako czynnik chłodniczy, to można stosować go również w Europie. Ekspert wyjaśnia, że to błąd.

– Jeśli gdzieś stosowane są inne gazy, to pojazdy mają do tego odpowiednią homologację i zabezpieczenia. Nasze układy są przystosowane tylko do R134a lub 1234yf – mówi Grzegorz Toczyński.

Na tej samej zasadzie, nie można stosować R134a do układów przystosowanych do czynnika 1234yf. nawet jeśli układ „działa”, to jego smarowanie może być niewystarczające, rośnie obciążenie sprężarki oraz pojawiają się różnice w wydajności i temperaturach pracy.

Jak powinien wyglądać prawidłowy serwis klimatyzacji?

W opinii eksperta prawidłowa obsługa klimatyzacji nie może trwać 15 minut.

– Serwis składa się z kilku etapów, które wymagają czasu: odzysk czynnika, odzyskanie oleju, próżnia, kontrola szczelności, uzupełnienie oleju i dopiero napełnianie czynnika. Kolejnym etapem jest próżnia: musi trwać minimum 15 minut, a wiele urządzeń sugeruje 20–30 minut. To jedyny sposób, by usunąć wilgoć z układu, która jest najgorsza dla klimatyzacji – tłumaczy ekspert.

Warsztaty, które skracają próżnię, często później przyjmują reklamacje.

Podsumowanie

Samodzielne uzupełnianie klimatyzacji za pomocą tanich zamienników czy gazów łatwopalnych może prowadzić do poważnych uszkodzeń układu oraz realnych zagrożeń bezpieczeństwa – podkreśla Grzegorz Toczyński z Marelli Aftermarket. Ekspert wyjaśnia, że jedynie profesjonalny serwis z prawidłowo przeprowadzoną próżnią, kontrolą szczelności i zastosowaniem właściwego czynnika oraz oleju gwarantuje bezawaryjną pracę klimatyzacji. Oszczędności uzyskane dzięki „domowym sposobom” są pozorne, bo często kończą się kosztowną naprawą sprężarki.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

Wiseman, 8 grudnia 2025, 16:43 1 0

Najgorsze jest to, że polskie prawo sobie z tym nie radzi !
Mamy ustawę o ochronie warstwy ozonowej, porządkująca rynek gazów cieplarnianych.Jak trzeba ścigać patologię na rynku, to urzędnicy z Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Środowiska chowają głowę w piasek !
Potrafią tylko przyjść do warsztatu i sprawdzić czy masz zaświadczenie o przeszkoleniu lub czy prowadzisz ewidencję zużytego czynnika w gramach,
gdy na rynku idą przewałki w tonach !
Państwo z kartonu.

Odpowiedz