Co może zrobić warsztat, jeśli ubezpieczyciel zaniży kosztorys naprawy?

27 sierpnia 2025, 11:05

Właściciele warsztatów samochodowych, którzy współpracują z towarzystwami ubezpieczeniowymi, często otrzymują zaniżone kosztorysy napraw. Zamiast dochodzić swoich praw, często „machają ręką” na problem. Z analiz ekspertów wynika, że problem zaniżania wycen napraw dotyka około 98-99% szkód w serwisach, które nie mają podpisanych umów z towarzystwami ubezpieczeniowymi. Nawet jeśli warsztat nie ma stałej umowy z danym ubezpieczycielem, może spodziewać się problemów z kosztorysem. W takich sytuacjach z pomocą przychodzą kancelarie prawne, które specjalizują się w sprawach przeciwko ubezpieczycielom.

fot. unsplash.com

Co może zrobić warsztat, gdy kosztorys jest zaniżony?

Magdalena Rok-Konopa, prawniczka reprezentująca kancelarię, która pomaga warsztatom w walce z ubezpieczycielami, wyjaśnia, co można zrobić po otrzymaniu zaniżonego kosztorysu.

Warsztaty mogą spróbować samodzielnie wyjaśnić ubezpieczycielowi, że dane operacje były konieczne, ponieważ są zgodne z technologią producenta. Ważne jest, aby argumentować za zastosowaniem rynkowej, a nie zaniżonej, stawki za roboczogodzinę.

Istnieje też druga droga, po fakcie. Jeżeli warsztat wykonał już naprawę, może dochodzić swoich praw, nawet jeśli zgodził się na niekorzystny kosztorys. Rok-Konopa wyjaśnia, że warsztat wystawia fakturę zgodną z wykonanym kosztorysem, a gdy ubezpieczyciel płaci tylko część, warsztat może ubiegać się o pozostałą kwotę w postępowaniu przedsądowym i sądowym. Takie postępowanie może też zlecić właśnie kancelarii, by nie zaburzać procesu naprawy w swoim środowisku.

– Moja kancelaria wychodzi z założenia: 'Ty naprawiaj, my zajmiemy się resztą’. Gestią naszego klienta są naprawy, natomiast pełna windykacja, dokumentacja, kontakty z towarzystwem ubezpieczeń, pozew sądowy i całe postępowanie sądowe odbywa się bez jego udziału – tłumaczy prawniczka.

Prawniczka podkreśla, że w jej kancelarii postępowanie sądowe toczy się na podstawie zgromadzonej dokumentacji, bez konieczności udziału właściciela warsztatu. Rok-Konopa dodaje, że ponad połowa spraw, które trafiają do jej kancelarii, kończy się ugodą lub zapłatą całości faktury w ciągu dwóch do trzech miesięcy po złożeniu pozwu.

– Jeżeli klient decyduje się na pozywanie ubezpieczycieli, to już na etapie przedsądowym często jego wyższe kosztorysy są akceptowane – wyjaśnia Rok-Konopa.

Więcej informacji także w materiale MotoFocusTV:

Jakie są koszty porady prawnej?

– Opłaty związane z wniesieniem pozwu sądowego wynikają tak naprawdę z ustaw, które mamy w polskim prawie. Najczęściej jest to kwota od 200 do 400 złotych, w zależności od wartości przedmiotu sporu, czyli tej niedopłaty oraz 17 złotych opłaty skarbowej od pełnomocnictwa udzielanego pełnomocnikowi. Takie są opłaty wstępne. – tłumaczy Magdalena Rok-Konopa

Prawniczka dodaje, że obsługa prawna często wiąże się z „niewielkim ryczałem i opłatą po wygranej sprawie”, co oznacza, że warsztaty nie muszą inwestować dużych środków finansowych na początku. Uważa, że ryzyko jest niewielkie, a obawy warsztatów, że towarzystwo ubezpieczeniowe „obrazi się” na serwis, są nieuzasadnione. Wręcz przeciwnie, determinacja warsztatu do wszczęcia postępowania sądowego może spowodować, że ubezpieczyciel będzie patrzył na niego „z innej perspektywy” i zwiększy wypłaty, aby zmniejszyć kwoty trafiające do sądu.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!