Nie zaktualizujesz oprogramowania auta to stracisz gwarancję. Czy to na pewno legalne?

7 sierpnia 2025, 13:29

Takie zapisy już pojawiły się w warunkach ochrony gwarancyjnej samochodów, na razie głównie marek amerykańskich. Jeśli właściciel pojazdu nie przeprowadzi obowiązkowej aktualizacji oprogramowania, gwarancja na jego samochód wygaśnie. Czy producenci naprawdę mogą stosować tego typu obostrzenia?

fot. Unsplash

O jaki typ aktualizacji chodzi?

Jeszcze do niedawna, aktualizacja oprogramowania pojazdu mogła być dokonana tylko w wyspecjalizowanym serwisie, po podłączeniu auta kablowo do nośnika danych. Obecnie, coraz więcej modeli pojazdów jest wyposażonych w komputer, kartę SIM i system, zdolny do przeprowadzania zdalnych aktualizacji (Over-the-air). I właśnie ten typ aktualizacji zaczyna budzić coraz większe kontrowersje.

W warunkach gwarancji producenta pojazdu mogą pojawiać się zapisy mówiące, że brak instalacji udostępnionej zdalnie aktualizacji w określonym terminie może skutkować wyłączeniem odpowiedzialności gwaranta. Takie zapisy wprowadziły już Tesla i General Motors (GM).

Kwestia bezpieczeństwa czy pułapka na klienta?

Z perspektywy kierowcy, przymus dokonywania aktualizacji może być traktowany jako dodatkowy, kłopotliwy obowiązek. Oprócz tego, jest to swego rodzaju ingerencja w stan produktu z momentu zawarcia umowy. Klient korzysta z systemu pokładowego, którego funkcjonalność może zmienić się po aktualizacji, traktowanej jako obowiązkowa. Problem jest jednak szerszy, gdyż aktualizacje Over-the-air mogą dotyczyć także elementów systemu, odpowiedzialnych za bezpieczeństwo jazdy. Z założenia zatem mają ulepszać pojazd pod tym kątem i łatać ewentualne, wykryte w systemie luki. Korzystanie z aktualizacji ma zatem zapewniać, że auto pozostanie bezpieczne i odporne np. na kradzież (nie tylko samego pojazdu, ale i gromadzonych w nim danych).

Nie można jednak nazwać nieuzasadnionymi głosów właścicieli pojazdów, którzy uważają, że producenci wymagają od nich zbyt wiele pod groźbą nieuznania gwarancji na występujące w pojeździe usterki. W przypadku koncernu GM, właściciel pojazdu ma 45 dni na instalację aktualizacji od momentu ukazania się na zintegrowanym wyświetlaczu pojazdu informacji o jej dostępności. Teoretycznie samo przeprowadzenie aktualizacji nie jest skomplikowane – po wyrażeniu zgody, pojazd sam pobierze potrzebne pliki i dokona instalacji (może się zdarzyć, że w czasie instalacji oprogramowania, nie będzie można korzystać z pojazdu). W praktyce znane są jednak przypadki przerwania instalacji lub braku możliwości pobrania plików (głównie ze względu na brak dostępu do internetu). Ponadto, kontrowersje budzi krótki termin na dokonanie aktualizacji. Jeżeli np. ktoś nie korzysta z pojazdu zimą lub wyjedzie na dwa miesiące, teoretycznie po uruchomieniu auta po przerwie może otrzymać monit o wygaśnięciu gwarancji jego samochodu. Pojawia się więc pytanie: czy taki wymóg producenta auta jest zgodny z prawem Unii Europejskiej i prawami konsumenta?

fot. Unsplash

Strata gwarancji przez brak aktualizacji – czy to legalne?

Przede wszystkim warto rozróżnić dwa źródła odpowiedzialności za stan pojazdu: gwarancję producenta, która jest dobrowolnym zobowiązaniem oraz odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu zgodności towaru z umową, która wynika bezpośrednio z przepisów unijnych, a w Polsce z ustawy o prawach konsumenta. W przypadku gwarancji producent rzeczywiście ma prawo kształtować jej warunki – może więc postawić wymóg, by użytkownik regularnie przeprowadzał przeglądy, wymieniał olej czy instalował aktualizacje oprogramowania. Jednak nawet gwarancja nie może zawierać zapisów, które są sprzeczne z przepisami chroniącymi konsumenta lub noszą znamiona klauzul niedozwolonych.

Zgodnie z unijną dyrektywą 2019/770:

(…) Konsument ma obowiązek zainstalować aktualizację oprogramowania udostępnioną przez producenta, jeśli została ona jasno zakomunikowana i jest konieczna do zachowania zgodności pojazdu z umową. Jeśli użytkownik tego nie zrobi, a późniejsze problemy wynikają bezpośrednio z braku tej aktualizacji, sprzedawca (ale niekoniecznie producent) nie ponosi za nie odpowiedzialności.

Oznacza to, że system prawny UE wprowadził już obowiązek aktualizowania produktów cyfrowych – a nowoczesny samochód jest właśnie takim produktem. Trudno więc uznać za nielegalny sam wymóg aktualizacji. Spór dotyczy raczej tego, jak daleko mogą sięgać skutki jej zignorowania.

W przypadku zapisów gwarancyjnych, które całkowicie wyłączają ochronę gwarancyjną z powodu braku instalacji aktualizacji – niezależnie od tego, czy miała ona wpływ na późniejszą awarię – można mieć poważne wątpliwości prawne. Takie postanowienia powinny być uznane za nieproporcjonalnie surowe i prowadzące do rażącej nierównowagi pomiędzy stronami transakcji na linii producent-konsument. W świetle polskiego Kodeksu cywilnego oraz orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE, zapis gwarancyjny nie może narzucać konsumentowi obowiązków, które są niejasne, trudne do wykonania lub w sposób nadmierny ograniczają jego prawa. Jeśli aktualizacja nie była dostępna z powodu problemów technicznych, albo użytkownik nie został odpowiednio poinformowany o jej konieczności – nie można mu przypisać winy ani automatycznie pozbawiać go ochrony gwarancyjnej.

Obserwujemy zatem narodziny kolejnego problemu interpretacyjnego, z którym branża motoryzacyjna zmierzy się w przyszłości. Dotychczas większość sporów, dotyczących gwarancji producenta, opierało się o interpretacje zapisów rozporządzenia MV BER. Często autoryzowane serwisy (ASO) odmawiały napraw gwarancyjnych pojazdów, które (zgodnie z prawem) serwisowane były poza ASO. Stawianym tu argumentem było przeprowadzenie serwisu w niewłaściwy sposób, niezgodnym z warunkami, zawartymi w rozporządzeniu. Oczywiście zachodzące tu spory interpretacyjne rozstrzygać mógł tylko sąd. Tak samo może być w przypadku odmowy świadczeń gwarancyjnych z powodu braku zainstalowania aktualizacji systemu.

Tylko sąd cywilny może stwierdzić, że dane postanowienie umowy gwarancyjnej jest klauzulą niedozwoloną. Jednak zanim do tego dojdzie, właściciel pojazdu może skorzystać z pomocy miejskiego lub powiatowego rzecznika konsumentów, a także zgłosić sprawę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jeśli sprawa ma wymiar transgraniczny – dotyczy np. samochodu sprowadzonego z innego kraju UE – pomocne będzie także Europejskie Centrum Konsumenckie.

W jakich sytuacjach warto będzie walczyć o prawo do zachowania gwarancji na pojazd? Oto kilka przykładów:

  • jeśli gwarancji odmówiono nam z powodu braku nieistotnej aktualizacji zdalnej (Over-the-air), niewpływającej na działanie pojazdu;
  • jeśli auto samo zainstalowało aktualizację, ale użytkownik nie kliknął jej akceptacji na ekranie multimedialnym pojazdu;
  • jeśli dotyczący aktualizacji zapis w warunkach gwarancji był niejasny, np. „Gwarancja zostaje wyłączona w przypadku niewykonania niezbędnych działań przez użytkownika.”;
  • gdy producent będzie próbował przerzucić swoją odpowiedzialność na konsumenta – np. będzie żądać udowodnienia, że awaria auta nie wynika z braku dokonania aktualizacji;
  • jeśli wymóg aktualizacji będzie technicznie trudny do spełnienia – np. termin będzie bardzo krótki, a auto będzie znajdowało się z miejscu bez dostępu do internetu lub jeśli serwery producenta w tym czasie nie działały poprawnie.
fot. Unsplash

Dodatkowe przepisy dotyczące Over-the-air

Już od września 2025 roku wchodzi w życie tzw. Data Act – unijne rozporządzenie, które wprost zabrania producentom wykorzystywania aktualizacji do ograniczania funkcjonalności pojazdu czy wykluczania niezależnych usługodawców. Jeśli aktualizacja OTA spowoduje pogorszenie działania pojazdu, wyłączenie funkcji lub uniemożliwi korzystanie z dotychczasowych usług – producent będzie za to odpowiadał, a użytkownik powinien mieć możliwość cofnięcia zmian.

To teoria, gdyż organizacje reprezentujące niezależne podmioty rynku motoryzacyjnego zgłosiły wiele uwag do rozporządzenia. Jego obecny kształt może pozwalać producentom pojazdów na ograniczanie dostępu do danych, generowanych przez pojazdy niezależnym warsztatom naprawczym, jak i samym użytkownikom. Należy mieć nadzieję, że zapisy zostaną zweryfikowane, a rozporządzenie rzeczywiście spełni cele, dla których powstało.

Choć producenci pojazdów zgodnie z prawem mogą wymagać od użytkowników aktualizacji oprogramowania, muszą to wymaganie formułować w sposób przejrzysty, proporcjonalny i zgodny z obowiązującym prawem. Automatyczne pozbawienie gwarancji za brak instalacji aktualizacji może okazać się czynem nielegalnym, ale niestety rozstrzygnięcie konfliktu na linii konsument-producent będzie wymagało interwencji odpowiednich organów. Jak bardzo poważny i powszechny stanie się ten problem? Pokaże to praktyka rynkowa – wiele zależy od podejścia samych producentów samochodów i autoryzowanych serwisów. Oby nasze przedwczesne ostrzeżenia okazały się tylko, wynikającą z dotychczasowych doświadczeń, nadgorliwością.

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Brak komentarzy!