Jest jedna rozmowa, którą warsztat rzadko inicjuje, a która oszczędza klientowi problemu przy każdej kolejnej wymianie akumulatora przez całe życie samochodu. Brzmi tak: „Skoro i tak wyciągamy radio albo podłączamy się do procesora — chce Pan, żebyśmy przy okazji wyłączyli funkcję kodu na stałe?”
Większość klientów, gdy po raz pierwszy słyszy tę propozycję, pyta: „Czy to możliwe?” Tak. I w wielu przypadkach to najprostsze długoterminowe rozwiązanie problemu.
Na czym polega wyłączenie funkcji kodu
Funkcja żądania kodu jest parametrem zapisanym w pamięci procesora radia. Elektronik, który ma dostęp do tej pamięci — przez wylutowanie układu EEPROM i programator, albo przez interfejs diagnostyczny w radach, które na to pozwalają — może tę flagę zmienić. Radio po takiej operacji startuje bez pytania o kod niezależnie od tego, ile razy zostanie odłączone od zasilania.
Nie wpływa to na żadną funkcję radia. Jakość dźwięku, predefiniowane stacje, ustawienia — wszystko pozostaje. Jedyna zmiana: ekran startowy pokazuje od razu menu zamiast pola do wpisywania kodu.
Kiedy to proponować?
Naturalną okazją jest każda sytuacja, w której elektronik i tak już ma dostęp do procesora radia: odblokowanie trwale zablokowanego radia, odczyt kodu z procesora gdy numer seryjny jest nieczytelny, wymiana radia z innego auta. Koszt wyłączenia kodu przy takiej okazji to zazwyczaj kilka minut dodatkowej pracy — warto to zaproponować jako opcję, bo klient sam o to nie zapyta.
Warto też proponować przy okazji wymiany akumulatora — nie jako usługę elektroniczną, ale jako pytanie otwierające: „Czy wie Pan, jaki ma kod do radia? Jeśli nie, możemy go teraz odzyskać i przy okazji trwale wyłączyć tę funkcję, żeby przy kolejnej wymianie nie było problemu.”
Jeden argument, który przekonuje od razu
Zabezpieczenie kodem radia samochodowego miało sens w erze, gdy radio było wartościowym i łatwo zbywalnym łupem. Dziś fabryczne radio z Golfa z 2009 roku jest warte tyle, ile kupujący da na złomowisku — czyli bardzo niewiele. Złodziej, który je ukradnie, może je rozkodować w kilkanaście minut dostępnymi bezpłatnie narzędziami. Kod chroni więc wyłącznie przed złodziejem, który nie wie, że narzędzia do rozkodowania istnieją. Takich złodziei nie ma.
Za to kod regularnie blokuje uczciwego właściciela: przy rozładowaniu akumulatora, przy wymianie akumulatora, przy naprawach elektrycznych wymagających odłączenia zasilania. Jeśli właściciel nie ma kodu pod ręką — problem. Jeśli ma kod, ale radio zostało wcześniej trwale zablokowane przez poprzedniego właściciela — większy problem.
Wyłączenie funkcji kodu usuwa całkowicie źródło tego problemu, nie osłabiając w żaden realny sposób ochrony przed kradzieżą. To jeden z niewielu przypadków, gdy prostsze rozwiązanie jest jednocześnie lepsze.
Warsztat, który to zaproponuje, będzie zapamiętany
Klient, który przez pięć lat nie miał żadnego problemu z radiem po wymianach akumulatora, pamięta warsztat, który rozwiązał ten problem z wyprzedzeniem. To jest usługa za kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych — i jedna z tych, o których klient opowie znajomemu, bo większość warsztatów po prostu o tym nie mówi.
Komentarze