Kilka uwag o oponach i handlu

, 12 listopada 2015, 9:46

Rusza sezon „przekładkowy”, czyli czas, w którym większość kierowców decyduje się na wymianę ogumienia z letniego na zimowe. Kwitnie handel oponami, ale jego specyfika jest dziś inna niż jeszcze kilka lat temu. Postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej temu, gdzie i na jakich zasadach, Polacy kupują opony.

Zdjęcie Feu Vert

Opony na zimę

W czasach współczesnych nikt już nie neguje sensu istnienia różnych typów opon, przeznaczonych na sezon letni i zimowy. Gdy ponad 80 lat temu, fińska firma Nokian Tyres stworzyła pierwszą oponę przeznaczoną do jazdy zimą, wiele osób odnosiło się sceptycznie do tego pomysłu. Ci, którzy wypróbowali produkt byli jednak zadowoleni, przez co rynek zimowego ogumienia zimowego zaczął rosnąć w bardzo szybkim tempie, rozprzestrzeniając się poza Skandynawię. Do swojej oferty zimowe opony wprowadzali kolejni producenci. Dzisiaj są one wytwarzane przez praktycznie każdy koncern oponiarski na świecie. W wielu krajach korzystanie z nich w okresie zimowym jest wręcz obowiązkowe.

W Polsce wymiana opon na zimowe upowszechniła się dość późno. W czasach poprzedniego ustroju występowały duże problemy z ich dostępnością. Tuż po roku 1989, na rynku zaczęły pojawiać się wyroby renomowanych firm, które jeszcze długo musiały przekonywać kierowców do zakupu ogumienia zimowego poprzez kampanie reklamowe.

Dziś oferta opon zimowych jest niezwykle szeroka, a ich dostępność niemalże idealna. Paradoksalnie właśnie ten przesyt, powoduje pewne problemy na rynku motoryzacyjnym. Na handlu oponami coraz trudniej jest zarobić.

Statystyki sprzedaży opon

Od kilku lat łączna sprzedaż opon w Polsce jest ustabilizowana:

– „Rynek w Polsce jest raczej stabilny z kilkuprocentowymi zmianami w zależności od rodzaju opon czy segmentu. Pierwsze półrocze 2015 roku na rynku oponiarskim w Polsce cechowało się, w porównaniu z wynikami z 2014 roku, niewielkimi spadkami sprzedaży – w segmencie opon od samochodów osobowych o 5 proc. i w segmencie opon do samochodów ciężarowych o 0,6 proc. Jednak sprzedaż w trzecim kwartale 2015 roku, w porównaniu z wynikami z ubiegłego roku, wzrosła. Opon do samochodów osobowych sprzedało się o 1,8 proc. więcej, a do ciężarowych aż o 9,7 proc. Od początku 2015 roku rynek zanotował 2,9 proc. spadek sprzedaży opon do samochodów osobowych, 2,8 proc. wzrost sprzedaży opon do samochodów ciężarowych i bardzo duży, bo aż 33,3 proc. wzrost sprzedaży opon do motocykli." – mówi nam Piotr Sarnecki, Dyrektor Generalny Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego.

Statystyki świadczą o tym, że na rynku opon do samochodów osobowych osiągnięty został już pewien poziom, który trudno będzie przeskoczyć. Sprzedaż wzrasta szybko tylko w segmencie opon motocyklowych, co jak wiemy ma związek z niedawnym wprowadzeniem nowych przepisów.

Można przyjąć, że mamy pewną stałą liczbę opon, które trafią do nabywców w ciągu roku. Jest to swego rodzaju pula, o którą walczą warsztaty oraz sklepy, w tym także te internetowe. Zwłaszcza sprzedaż opon w internecie w ostatnich latach rosła bardzo mocno. Miało to duży wpływ na sytuację sklepów i warsztatów. Silna konkurencja doprowadziła do znacznego obniżenia marży.

Co ciekawe, nie istnieją w pełni wiarygodne statystyki całkowitej sprzedaży opon w Internecie. Jedyne dostępne dane to szacunki, czynione przez sklepy internetowe lub inne organizacje. 

– „Udział sprzedaży internetowej w całkowitym wolumenie sprzedaży opon w Polsce możemy jedynie szacować – na ok. 15 do 20%. W zeszłym roku nasz serwis sprzedał 900 tys. opon, podczas gdy sprzedaż całkowita opon w Polsce wynosi mniej więcej 9-10 mln." – mówi Łukasz Maroszek, Kierownik Działu Zakupów i Analiz sklepu internetowego Oponeo.pl.

Nawet jeśli kierowcy nie decydują się na zakup opon w internecie, najczęściej porównują ceny w sieci, nim zdecydują się wybrać konkretny model.

Konieczność utrzymania marż na niskim poziomie sprawia, że warsztaty oferujące wulkanizację, zarabiają głównie na cenie usługi wymiany. W niektórych przypadkach, serwisy doliczają cenę usługi do marży, oferując klientowi bezpłatny montaż zakupionych w warsztacie opon. Wówczas może on przekalkulować, czy kupując opony w sieci, płacąc za dostawę, a następnie za ich montaż w warsztacie wyjdzie na swoje czy też jest to gra nie warta świeczki.

Co i jak sprzedawać?

Sama sprzedaż opon jest obecnie mniej opłacalna niż jeszcze kilka lat temu, jednak łączenie sprzedaży z usługą pomaga wyjść na swoje. Jakiś czas temu, zaprosiliśmy naszych Czytelników do wypełnienia ankiety – kalkulatora napraw, w którym zestawiliśmy ze sobą kilka popularnych czynności warsztatowych. Okazało się, że wymiana opon wyróżnia się wśród innych usług warsztatu jako ta, na której można najlepiej zarobić. Zgodnie z oczekiwaniami, w porównaniu do innych popularnych części samochodowych, marża sprzedawcy na oponach była najniższa. Na podstawie odpowiedzi ankietowanych, wyniosła średnio 14%. Za dużym zyskiem z usługi stał jednak stosunkowo krótki czas jej wykonania zestawiony z ceną. Usługa sprzedaży opon wraz z montażem opłaca się, ale należy pamiętać, że jest to biznes sezonowy.

Nie da się ukryć, że nadal najwygodniejszą opcją dla klienta jest jednorazowy wyjazd do warsztatu, w celu nabycia i zamontowania opon. Z tego powodu, tak istotne dla warsztatu jest utrzymanie odpowiednich stanów magazynowych. Kierowca najczęściej nie poczeka kilku dni na opony, które może dostać od zaraz w innym warsztacie. Warto więc posiadać magazyn. To generuje jednak kolejny problem – z przechowywaniem opon.

– „Magazyn przeznaczony do składowania opon powinien zapewniać stabilną temperaturę w granicach 0-20⁰, być zaciemniony i przewiewny, o względnej wilgotności powietrza 65 ±15%. Uważamy, że warsztaty i sklepy są w stanie zapewnić odpowiednie warunki do przechowywania opon, ale problemem, z którym się borykają jest konieczność poświęcenia dużej powierzchni na przechowywanie stocku rozmiarów i marek odpowiadających zapotrzebowaniu lokalnego rynku.  Staramy się im pomóc poprzez nowoczesny system logistyczny Inter Cars, który zapewnia transport zamówionych opon kilka razy w ciągu dnia." – mówi Jan Frączak, Manager działu e-commerce firmy Inter Cars.

Przechowywanie opon wymaga pewnej wiedzy, dotyczącej procesów starzenia się opony. Koncerny produkujące opony zapewniają, że przechowywanie opon w magazynie przez długi czas nie szkodzi im. Z drugiej strony, na forach internetowych można przeczytać komentarze oburzonych klientów, którzy nie są zadowoleni z zakupionych kilkuletnich, ale nieużywanych wcześniej opon. Prawda jak zwykle leży po środku.

– „Kluczowe dla zmian parametrów użytkowych opony są procesy starzeniowe gumy, z której jest wykonana. Zmiany fizyczne i chemiczne gumy są zależne od trzech parametrów: pierwszym i najistotniejszym są zmiany temperatury kolejne to ekspozycja na tlen, ozon i światło oraz odkształcenia i naprężenia  mechaniczne. Badania Amerykańskiego Departamentu Transportu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i Autostrad  (NHTSA) nad procesem starzenia się opon jasno wskazują na temperaturę jako kluczowy czynnik starzenia się gumy. Pozostałe czynniki starzeniowe zostały pominięte, jako mniej istotne, a metodologia badania opierała się na umieszczaniu testowanych opon w piecach starzeniowych. Badania NHTSA nie wskazują także na jakąkolwiek korelację przyśpieszonych procesów starzeniowych z marką opony. Nie można stwierdzić, że wszystkie opony półki premium starzeją się wolniej. Istotne różnice w szybkości zachodzących procesów fizyko-chemicznych są bezpośrednio zależne od mieszanki gumowej, z której została wykonana opona." – dodaje Jan Frączak z Inter Cars.

Średnia temperatura robocza opony to około 65⁰C zalecana temperatura przechowywania opony to około 10-15⁰C. Opona „pracująca” starzeje się około 20-krotnie szybciej niż ta, która przechowywana jest we właściwych warunkach.

Mimo wszystko, nawet posiadanie najlepszego magazynu nie zmienia faktu, że czas przechowywania opon ma znaczenie. W każdym przypadku, ich wiek jest istotną informacją dla nabywcy. Towar, który długo zalega na półkach, mimo że nieużywany, traci swoją wartość.

– „Zgodnie z rekomendacją zawartą w Polskiej Normie PN-C-94300-7 dystrybutor powinien informować o wieku opony o ile DOT opony jest starszy niż 24 miesiące. Ta sama norma mówi, że ogumienie do 36 miesięcy jest pełnowartościowe. Klienci powinni, według nas, mieć możliwość podejmowania świadomej decyzji przy zakupie opon. Jednak kluczowe znaczenie dla zachowania pełnej wartości towaru mają odpowiednie warunki przechowywania, a procesy starzeniowe w oponie właściwie składowanej przez 3 lata odpowiadają ogumieniu używanemu przez mniej niż 2 miesiące. " – uważa Jan Frączak.

Aby wykorzystać maksymalnie rozsądnie dostępną przestrzeń magazynową, pracownicy warsztatów powinni śledzić aktualne trendy sprzedażowe. W Polsce nadal największym zainteresowaniem klientów cieszą się opony segmentu budget, czyli mówiąc najprościej – tanie.

– „W Polsce udział budżetowych opon to ok. 40%. W innych krajach 40% mają udział opony segmentu Premium. Polscy kierowcy dużo częściej kierują się ceną przy wyborze ogumienia. Co akurat w przypadku opon nie jest to najlepszym pomysłem. Są takie rzeczy, na których nie powinno się oszczędzać, bo jest to po prostu niebezpieczne." – twierdzi Piotr Sarnecki z PZPO.

Warsztaty mogą zachęcać klientów do wyboru lepszych opon nie tylko ze względu na ich parametry dotyczące bezpieczeństwa. Także ze względu na potencjalnie wyższą marżę. Niestety jednak takie starania zwykle są skazane na niepowodzenie. Powód? Mała zasobność portfela Polaków. Ze względu na to, że wielu kierowców nie stać na zakup nowych opon, w warsztatach kwitnie handel oponami używanymi.

Warto zauważyć, że mimo potencjalnie dużych zysków, handel oponami używanymi jest niebezpieczny dla warsztatu. Opony sprzedawane są bez żadnej gwarancji, często jedynie na podstawie wzrokowej oceny sprawności. Ukryte wady używanej opony mogą doprowadzić do wypadku, który w najlepszym razie odbije się utratą reputacji i klientów.

Przyszłość rynku opon

Rynek opon wciąż jest w Polsce duży i atrakcyjny. Obecnie jest ustabilizowany, ale wszysko wskazuje na to, że będzie wzrastał wraz z wolumenem parku samochodowego w Polsce. Wydaje się, że branża pokonała swoje największe problemy, kiedy kierowcy przekonali się do sensu sezonowej wymiany opon. Obecnie wyzwaniem jest bardzo silna konkurencja, która może doprowadzić w przyszłości do wyeliminowania z rynku mniejszych "graczy".

Dowiedz się więcej

Używane opony w markecie
Używane opony w markecie

W trakcie naszego życia widzieliśmy różne ciekawe, a czasem śmieszne rzeczy związane z aftermarketem, jednak perełka, którą znalazł jeden z użytkowników serwisu Wykop to prawdziwa perełka. Supermarkety wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientów nieustannie poszerzają gamę swoich produktów. Nie inaczej jest jeżeli chodzi o akcesoria związane z motoryzacją. Oleje, akumulatory, popularne podzespoły coraz częściej goszczą na supermarketowych […]

Polacy bardziej karni niż Niemcy
Polacy bardziej karni niż Niemcy

Dzięki zmianie przepisów mających na celu poprawę bezpieczeństwa drogowego, popularność opon zimowych w Europie ciągle rośnie. Według przeprowadzonego na zlecenie Bridgestone badania IPSOS 92 procent kierowców w Polsce i 88 procent w Niemczech zmienia opony na zimowe. We Włoszech i Francji liczby te wynoszą odpowiednio 49 i 23 procent. Do dużych różnic przyczyniają się lokalne […]

Komentarze

Komentarz musi być dłuższy niż 5 znaków!

Proszę zaakceptuj regulamin!

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

lewar, 12 listopada 2015, 10:39 1 -2

Taak, internet zniszczył już chyba każdy handel stacjonarny, nie tylko branży motoryzacyjnej w tym kraju. Na portalach aukcyjnych hurtowni, a nawet na bezpośrednich stronach hurtowni o jakże czasami dziwnych nazwach, kupimy wszystko w jednej sztuce w cenach znacznie niższych niż hurtownie oferują warsztatom i nielicznym pozostałym sklepom motoryzacyjnym. Ponadto, w markecie kupimy już nie tylko olej roślinny ale i silnikowy, akumulatory czy inne akcesoria jak również wspomniane wyżej opony.
Warsztat ma inwestować dziesiątki tysięcy złotych w magazyny żeby zadowolić wybrednego klienta, który chce kupić taniej niż w internecie, od ręki i najlepiej z darmową przekładką. Pytanie tylko co warsztatowiec zrobi z oponami, których nie sprzedał bo klient znalazł w necie o 5 złotych taniej, a sprzedawca w prezencie wysłał mu komplet nowych opon na swój koszt? To nic że sprzedawca internetowy zarobił przysłowiową złotówkę zaniżając marżę do minimum, w końcu to ON sprzedał a nie Kowalski z warsztatu.
Mnie jednak zastanawia co innego. Kiedy wreszcie Polak zrozumie, że jak wszyscy będą wszystko sprzedawać z minimalnym zyskiem, to wszyscy będziemy "bidusami" bez przyszłości! Wpadliśmy w błędne koło najniższych cen za wszelką cenę. Tylko Ci co ten handel zapoczątkowali zapomnieli, że sami w tym kręgu się znajdują i przyjdzie dzień, że sami na dnie skończą, bo zawsze znajdzie się ktoś kto sprzeda taniej i wykończy konkurencje. Wtedy na rynku pozostaną tylko nieliczni gracze z głodowymi marżami i głodowymi pensjami dla swoich pracowników, od których i tak nikt nie będzie chciał kupować bo ich klienci będą jeszcze większymi bidusami, którzy już dawno wypadli z rynku branży motoryzacyjnej, spożywczej, odzieżowej czy innych usług za złotówkę. Wszyscy będziemy klepać biedę, którą sami sobie zgotowaliśmy a przy życiu pozostaną jedynie wielcy marketowi gracze z za zachodniej granicy, którzy zyski z obrotów wyprowadzą z kraju. Wyssą z nas z trudem zarobione resztki pieniędzy, pozostawiając w kraju smród, bród, ubóstwo i ....markety! Zachodnie markety oraz wielkie hurtownie motoryzacyjne poszły tym samym śladem i nie chcąc płacić podatków inwestują w kolejne placówki w kraju, odbierając pracę drobnym lokalnym przedsiębiorcom. Za chwilę zostaniemy parobkami zachodnich koncernów, marketów i wielkich hurtowni, gdzie będziemy dla nich pracować i od nich kupować.
Przyjdzie dzień, a może ten dzień już nadszedł, że zostaniemy całkowicie uzależnieni od tych nastawionych na zysk i wyzysk molochów mających na uwadze wyłącznie własne zyski w których to my będziemy pracować przez 7 dni w tygodniu od 6-21. Będziemy lizać szefowi d...pę za minimum socjalne by tylko nas nie wylał z roboty i na nasze miejsce nie przyjął innego chętnego z niekończącej się listy chętnych lizusów, bo w końcu za coś trzeba żyć i co do gara włożyć!!!!!

Odpowiedz

Bopo, 12 listopada 2015, 18:19 1 0

tak to prawda, za 10 lat pozostaną same sieci

Odpowiedz

Anonim, 12 listopada 2015, 22:43 0 -1

Płynę tą łódką już 30 lat i wiem, że złote czasy juz na pewno nigdy nie wrócą... Posiadam serwis opon w centrum Poznania i zatrudniam 3 mechaników. Od 4 lat za namową syna weszlismy w jedna z większych sieci oponiarskich. Teraz czekam tylko jak umowa z siecią sie skonczy bo wiecej mówiąc brzydko d.y,m.a.ć się nie damy. Jadą na twoich plecach i twoim pocie ile tylko sie da. Członkostwo w sieci nie dało mi nic więcej niz miałem do tej pory, zadnych materialnych korzyści ba wręcz straciłem bo musiałem tylko przeceniac te opony które musiałem miec na magazynie a nie sprzedały sie w sezonie a to przecież przez chorą propagande samych koncernów i mediów towar łatwo psujący sie. Ponadto był taki czas ze kupiłem od producenta tą sama opone w 2012 roku za 500zł w 2013 kosztowała juz 450zł a w 2014 juz tylko 380zł bo tak spadały ceny a ty musiałes ja jeszcze przecenic bo miała juz 3 lata.... biznes jak sie patrzy. Wiec nie gadajcie cały czas że przetrwaja tylko warsztaty sieciowe bo to nie prawda. Rynek detaliczny rozwalony, rynek hurtowy jeszcze gorzej rozregulowany, klient detaliczny nawet ten wierny od lat tez juz nie da sie "oskubać" bo sprawdzi cene w internecie.
Mogłbym jeszcze tak długo pisac i wyliczać i mnożyć przykłady i sypać nazwami koncernów i sprzedawców internetowych co wyczyniają.
Ponizej kilka dobrych rad bo czasu nie cofniemy i trupa nie wskrzesimy.
1. Należy po pierwsze połozyc ogromny nacisk na jakośc obsługi i wyglad serwisu. Jeżeli to bedziemy mieli załatwione to po drugie ceny należy maksymalnie podnieśc ale oczywiscie dostosowując je pod swój lokalny rynek. Klient musi gdzies zamontowac opony bo sam ich nie założy.
2. Od 2 lat ( baaardzo długo sie wzbraniałem bo podchody robili kilkukrotnie) jestem serwisem partnerskim Oponeo, pogodziłem sie z tym bo dotarło do mnie że tego nie da sie zmienic i jezeli nie u mnie to u kogoś innego te opony bedą montowane. Cennik usług dla klientów oponeo mam o 20 - 30% wyższy niz dla klientów którzy kupuja lub wymieniają opony u mnie bezposrednio . W sezonie to partnerstwo daje mi to dodatkowo 40-50 aut czyli dodatkowo do 100 aut rocznie na serwisie.
3. Zakończcie chore preordery na siłę i nie dawajcie zapychać swoich magazynów towarem na którym nic nie zarabiacie. Przerzucajac to w detalu lub w hurcie na szmatławej marży (cały czas sie zastanawiam czy ci ludzie nie znaja prostej matematyki ) wychodzicie na zero lub lekki plus i jestescie mrówkami dla koncernów. Dotarło wreszcie do mnie że wole w tym czasie zając sie czyms pożytecznym na serwisie lub przeczytac jakis ciekawy branzowy artykuł niż wyrabiac słupki dupkowi z koncernu. Chyba że ktos jest z natury filantropem i lubi również wspierać koncerny....
U mnie to działa i dzieki temu nie boje sie o swoja przyszłość w tej branży będąc niezależnym serwisem
Pozdrawiam wszystkich "gumiarzy"

Odpowiedz

Anonim, 14 listopada 2015, 18:14 0 -1

Potwierdzam fakt kolegi gumiarza że na oponach już nie da się zarobić, kupuje oponę w hurtowni za 170 zł sprzedaje z montażem za 200 zł marzą 30 zł daje kwotę 120 zł, i mam odpowiedzialność jak coś będzie nie tak, klient przychodzi pyta o cenę opon proponuje promocje 200 zł szt klient odpowiada mam na internecie za 180 zł drogo Pan masz, wiec wolę żeby klient kupił na internecie do mnie przyjechał zamontuje za 100 zł i w dupie to mam. niz taka marżę na opony za prąd w warsztacie więcej płace, działam w branży od 20 lat.
pozdrawia gumiarzy
kotek

Odpowiedz