Boli Cię palec? Utnij rękę, czyli logika kierowcy-amatora mechaniki.

Co zrobić, jeśli w długiej trasie usłyszysz, że klocki hamulcowe w Twoim aucie zużyły się i trą z hałasem o tarcze? Tak, ten kierowca zrobił właśnie to, o czym pomyślałeś śmiejąc się w myślach. To jednak jeszcze nie wszystko…

Pewnego dnia zadzwonił do nas zaprzyjaźniony mechanik. Z tonu jego głosu można było odczytać, że jest czymś mocno rozbawiony. Opowiedział o swoim stałym kliencie, amatorze mechaniki, który raz po raz zaskakuje go swoimi nowymi pomysłami. 20161215_142757-kopiowanie

Tym razem podczas jazdy po zagranicznej autostradzie w aucie kierowcy zużyły się klocki hamulcowe tylnej osi. Mężczyzna nie mógł znieść odgłosu ich szurania o tarcze. Co więc zrobił? Rozbawienie mechanika sugerowało najbardziej absurdalne rozwiązanie, jakie może przyjść do głowy.

Tak było w istocie. Kierowca zatrzymał się na poboczu i za pomocą zawsze wożonych ze sobą kombinerek… przeciął przewody hamulcowe w swoim aucie tak, by płyn nie mógł dotrzeć do tylnych hamulców. Końcówki przewodów zagiął do góry, by ograniczyć wyciekanie płynu. Oczywiście takie rozwiązanie nie mogło poskutkować i płyn ulatniał się z układu, powodując stopniowo całkowitą niesprawność wszystkich hamulców.

Rozwiązanie można by uznać za nawet pomysłowe, jeżeli mówilibyśmy o off-roadowej wyprawie, ale nasz bohater miał do przemierzenia około 600 km, głównie trasami szybkiego ruchu. Co jeszcze ciekawsze, prowizoryczna „naprawa” wytrzymała próbę i samochód dojechał (bezpiecznie lub nie) do Polski.

W warsztacie okazało się, że kreatywność właściciela samochodu w zakresie napraw jest w zasadzie nieograniczona. Dotychczas samemu dokonywał on większości czynności serwisowych, mimo braku doświadczenia w tym zakresie. Nie kusił się także choćby o lekturę instrukcji montażowych. Amator mechaniki zamontował paski napędu alternatora odwrotnie (bądź w taki sposób, że odwróciły się podczas pracy).

20161215_125925-kopiowanie

Efekty były wyraźnie odczuwalne, ale i z nimi kierowca potrafił sobie poradzić. Wyjaśnił mechanikowi, że samochód ładował akumulator tylko na biegu jałowym (przy wyższych prędkościach obrotowych paski po prostu się ślizgały). Zatrzymywał się więc co jakiś czas w trasie, by zrobić przerwę „na papierosa”, w czasie której odpalone auto ładowało akumulator.

Ta historia z życia wzięta potrafi szczerze rozbawić, jednak skłania także do refleksji nad stanem technicznym samochodów naprawianych przez domorosłych mechaników. Jak widać bywa, że takie auta z bezpieczeństwem jazdy nie mają zbyt wiele wspólnego.

Czy komuś z Was zdarzyło się zetknąć z podobnymi przypadkami amatorskich napraw samochodów? Piszcie do nas na adres: redakcja@motofocus.pl

Dowiedz się więcej

Ten Mercedes stał przez 8 lat na złomowisku. Czy odpali? [Film]
Ten Mercedes stał przez 8 lat na złomowisku. Czy odpali? [Film]

Autor filmu zakupił dwa stare Mercedesy W123 wyprodukowane na początku lat 80. Jeden z nich był całkowicie zdewastowany i nadawał się wyłącznie na źródło części. Nowy właściciel dla zabawy postanowił sprawdzić, czy auto odpali…

Do czego zdolni są ludzie, by wymusić pieniądze z ubezpieczenia [Film]
Do czego zdolni są ludzie, by wymusić pieniądze z ubezpieczenia [Film]

Wyłudzanie pieniędzy z ubezpieczeniowych polis wypadkowych to dla niektórych niezły sposób na zarobek. Czasami jednak coś pójdzie nie tak, a w dodatku kierowca ma zamontowany wideorejestrator w pojeździe…

Komentarze

autor / 8:53, Styczeń 5 2017

Autor wspomniał, że był to stały klient warsztatu… to z kogo tu się śmiać z klienta czy z mechanika- papraka, który obsługuje to auto. Klocki na tylnej osi wymienia się na tyle rzadko, że zużycie awaryjne na trasie „obciąża” mechanika, który na czas ich nie wymienił a nie kierowcę.

-1 odpowiedz

autor / 9:10, Styczeń 5 2017

Polecałbym przeczytać artykuł do końca. Dalej jest wyraźnie napisane: „W warsztacie okazało się, że kreatywność właściciela samochodu w zakresie napraw jest w zasadzie nieograniczona. Dotychczas samemu dokonywał on większości czynności serwisowych, mimo braku doświadczenia w tym zakresie. ”

Reasumując sytuacja wyglądała tak, że kierowca sam naprawiał auto, a gdy okazywało się, że zrobił to źle, przyjeżdżał do mechanika, by ten usuwał jego błędy.

6 odpowiedz

autor / 11:06, Styczeń 6 2017

TO JESZCZEG GORZEJ ŚWIADCZY O „MECHANIKU”!!! JEŚLI WIDZIAŁ ŻE FACET ROBI TAKĄ SZTUKATERIĘ TO PO CO BRAŁ TO AUTO I DE FACTO PODPISYWAŁ SIE POD TĄ SZTUKATERIĄ!!!!
A OSŁONY NIE KORODUJĄ W PÓŁ ROKU…
PO PROSTU MECHANIK TO ZACHŁANNY GAMOŃ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

0 odpowiedz

autor / 1:20, Styczeń 8 2017

Koleżanka dobrze pokazuje obraz tego środowiska mechaników, którzy nienawidzą się nawzajem i potrafią tylko sięwzajemnie krytykować, jaki to inny jest zły, a ja jestem dobry. Ja nie wyobrażam sobie, żebym miał w autach swoich klijentów naprawiać coś na siłę, nawet jak oni sobie tego nie życzą.
Pani Basiu przyjeżdża pani do warsztatu na wymiane opon Mechanik wymienia oprócz tego klocki, tarcze, zaciski, osłony, przeguby i wystawia rachunek na 1500 zł. Czy taki będzie dla pani uczciwy i nie bedzie gamoniem?

3 odpowiedz

autor / 3:30, Styczeń 12 2017

Uczciwy to taki, który podejmując się naprawy samochodu i słysząc/widząc, że z powierzonym samochodem jest problem o którym klient nie wiedział (bo i skąd ma się znać, po to są mechanicy) to daje mu znać, że trzeba wymienić daną część i że zaleca to zrobić, lub – że trzeba to zrobić w niedalekiej przyszłości. Tyle w temacie. Pozdrawiam.

2 odpowiedz

autor / 10:43, Styczeń 5 2017

A czy ktoś zwrócił uwagę jak wygląda zacisk i osłona tarczy ???
to wszystko jest taj skorodowane i zawalone że wskazuje iż nikt tam nic nie robił od nowości 🙂 samochód ze szrotu ????? aby można było go przestawić np. dla zabawy ,ktoś odblokował oś tylną !! To ściema !

1 odpowiedz

autor / 11:06, Styczeń 5 2017

Niestety, ale auto w takim stanie jeździło. Przy tej wizycie w warsztacie wymieniono zaciski (być może osłony też, nie wiem). To już 16-letni wóz.

0 odpowiedz

autor / 8:39, Styczeń 5 2017

Ja mam 16 letnią VW BORA 400000 km a hamulce igła…. po prostu dbam. A ten szofer to myślał, że się hamulców nie wymienia bo przecież „on prawie nie hamuje”… O wymianie płynu hamulcowego co 2 lata nie wspomnę, bo to przecież „zbędny wydatek”… pozdrawiam niedzielnych kierowców bez wyobraźni.

2 odpowiedz

autor / 2:36, Styczeń 5 2017

Cyt „Oczywiście takie rozwiązanie nie mogło poskutkować i płyn ulatniał się z układu…”
W branży motoryzacyjnej pracuję od kilkudziesięciu lat, ale jeszcze nigdy nie słyszałem żeby płyn hamulcowy „ulatniał się” z nieszczelnych przewodów hamulcowych, zwłaszcza w wypowiedzi fachowca 😉
Ps. Dla jasności, ulatniać może się gaz, płyn natomiast wycieka. Ale może się mylę, w końcu już stary jestem a świat do przodu idzie 😉

3 odpowiedz

autor / 8:38, Styczeń 8 2017

Ale się czepiasz boższzz to się nazywa szukanie dziury w całym

0 odpowiedz